W Irlandii Północnej od lat sześćdziesiątych obok Irlandzkiej Armii Republikańskiej działały organizacje terrorystyczne o profilu protestanckim – Ulster Volunteer Force (UVF) i Ulster Defence Association (UDA). Opowiadały się one za utrzymaniem Irlandii Północnej w ramach Zjednoczonego Królestwa, a terror kierowały przeciwko katolickiej społeczności Zielonej Wyspy. Protestanckie organizacje terrorystyczne głosiły, że powstały i działają w odpowiedzi na terror IRA. Tymczasem – jak przekonuje rozmówca – prawda była o wiele bardziej złożona. UVF została utworzona w 1966 r. w Belfaście przez byłych brytyjskich wojskowych, a konflikt północnoirlandzki wybuchł dopiero w 1969 r. W tym roku krwawy konflikt objął tysiące ludzi. Spirala przemocy wymierzona w katolików (protestancka klasa robotnicza spaliła domy katolików w Belfaście i zmusiła tysiące ludzi do ucieczki) sprawiła, że skłócona i podzielona IRA nasiliła krwawe działania terrorystyczne. Rozmówca podkreślił, że tylko jeden jedyny raz doszło do wymiany ognia między republikanami a lojalistami. W przeciwieństwie do IRA, która atakowała wojsko, policję oraz urzędników, z rąk protestanckich terrorystów ginęli głównie katoliccy cywile, często w żaden sposób niepowiązani z republikanami. Terror protestantów nakręcał spiralę przemocy.

UDA powstała w 1971 r. i do lat dziewięćdziesiątych funkcjonowała jako organizacja legalna. W szczytowym momencie działalności skupiała w swoich szeregach około 40 tys. ludzi. W swojej strukturze utworzyła tajną komórkę, która wykonywała zadania terrorystyczne. Z kolei UVF stylizowała się na organizację bardziej elitarną, o lepszym poziomie wyszkolenia. Rozmówca, rysując obraz protestanckiego terroryzmu, zauważa uniwersalną prawidłowość. Podziemne organizacje o charakterze zbrojnym czy paramilitarnym zawsze balansują na cienkiej linii oddzielającej je od przestępczości kryminalnej.

Grupy protestanckie nie miały wspólnej spajającej je ideologii. W swoje szeregi rekrutowały niejednokrotnie ludzi z marginesu społecznego. Szybko stoczyły się w przepaść przestępczości. Wytworzyły powiązania o charakterze mafijnym i kryminalnym. W latach siedemdziesiątych szefowie protestanckich grup terrorystycznych przekształcili się w baronów przestępczości zorganizowanej. Kontrolowali poszczególne dzielnice, handel alkoholem, papierosami, a później także narkotykami, wymuszali haracze. Organizacje dyscyplinowały swoich zwolenników i wywierały naciski na protestantów. W 1974 r. wymusiły na protestanckiej klasie średniej strajk generalny, który zaprzepaścił próbę pokojowego porozumienia z IRA. W latach osiemdziesiątych dokonała się w nich generacyjna zmiana. Na swoim koncie protestanccy terroryści zaliczyli kompromitację związaną ze współpracą z brytyjskim kontrwywiadem. W tym samym okresie protestanccy terroryści zaczęli tworzyć własne zaplecze polityczne w postaci partii, ale nie zdobyły one szerszego poparcia społecznego. Rozmówca przekonuje, że na początku lat dziewięćdziesiątych z ich rąk zginęło więcej ludzi niż w wyniku działalności IRA. Kres konfliktowi położyło porozumienie wielkopiątkowe z 1998 r. W ciągu dwóch lat organizacje paramilitarne miały zostać rozbrojone, a ich uwięzieni członkowie mieli być wypuszczeni z jednostek penitencjarnych. W ostatniej dekadzie XX w. z protestanckich grup terrorystycznych powstały współczesne organizacje pozarządowe i paramilitarne. W ramach procesu pokojowego po 1998 r. władze brytyjskie zaangażowały je we wdrażanie zmian politycznych, a jednocześnie przymykały oko na ich działalność przestępczą. Organizacje te stały się integralną częścią społeczeństwa i wciąż w pewnym sensie uzupełniają rolę państwa.

Zapraszamy do obejrzenia i wysłuchania rozmowy z dr. Kacprem Rękawkiem, ekspertem z Międzynarodowego Centrum Badań nad Zwalczaniem Terroryzmu w Hadze.

Korekta językowa Beata Bińko