Kryzysy gospodarcze od zawsze towarzyszyły rozwojowi światowych rynków. Choć bywają bolesne, pełnią też funkcję oczyszczającą – zmuszają rządzących, ekonomistów i całe społeczeństwa do poszukiwania nowych rozwiązań. Zazwyczaj prowadzą do głębokich przemian społeczno-ekonomicznych, które zmieniają sposób myślenia o gospodarce.

W XIX w. gospodarka rynkowa wykazywała zdolność do samoregulacji i przezwyciężała występujące cyklicznie co kilka lat kryzysy wywołane przewagą podaży nad popytem. Jako pierwszy zjawisko to opisał francuski ekonomista Clement Juglar. Z kolei w XX i XXI w. kryzysy pojawiały się co kilkadziesiąt lat, ale miały bardzo poważne konsekwencje dla gospodarki. Zmieniły się także objawy nadchodzącego załamania wskutek zjawiska monopolizacji. Kryzys 1929 r. wynikał z wielkich nierówności finansowych powstałych w konsekwencji I wojny światowej, która głęboko zakłóciła finanse międzynarodowe (m.in. reparacje, zadłużenia). Przez pierwszy rok dotykał on jedynie Stany Zjednoczone, po czym rozprzestrzenił się na cały świat.

Po wielkim kryzysie 1929 r. świat potrzebował nowej drogi. Odpowiedzią okazała się doktryna Johna Maynarda Keynesa, który przekonywał, że państwo powinno aktywnie wspierać gospodarkę, pobudzać koniunkturę i łagodzić skutki recesji – przede wszystkim wysokie bezrobocie. Keynesizm na długie lata stał się fundamentem polityki gospodarczej wielu krajów. W latach siedemdziesiątych XX w. pojawił się jednak nowy typ kryzysu, na który keynesowskie recepty przestały być skuteczne. Skokowy wzrost cen ropy naftowej doprowadził do zjawiska wcześniej nieznanego – stagflacji, czyli połączenia stagnacji gospodarczej i wysokiego bezrobocia z równie wysoką inflacją. Ekonomiści musieli szukać nowego sposobu myślenia. Tak narodził się monetaryzm, a jego głównym przedstawicielem był Milton Friedman. Uważał on, że kluczem do stabilności gospodarki jest kontrola podaży pieniądza i zdecydowana walka z inflacją. Monetaryści postulowali też deregulację oraz prywatyzację, wierząc, że wolny rynek sam najlepiej poradzi sobie z pobudzaniem wzrostu gospodarczego. Polityka inspirowana monetaryzmem przyniosła sukcesy w latach osiemdziesiątych XX w., zwłaszcza za rządów Margaret Thatcher w Wielkiej Brytanii i Ronalda Reagana w Stanach Zjednoczonych. Wydawało się, że świat znalazł skuteczną receptę na kryzysy nowego typu. Nadzieje te okazały się jednak przedwczesne. Globalny kryzys finansowy z 2008 r. pokazał, że także monetaryzm ma ograniczenia. Choć zastosowane wtedy narzędzia – interwencje banków centralnych, pakiety ratunkowe i kontrola sektora finansowego – zapobiegły katastrofie na miarę lat trzydziestych XX w., świat znów stanął przed pytaniem: jaka będzie nowa doktryna gospodarcza przyszłości.

Zapraszamy do wysłuchania i obejrzenia rozmowy z prof. Wojciechem Morawskim, historykiem i ekonomistą ze Szkoły Głównej Handlowej w Warszawie.