W czerwcu 1944 r. w Warszawie zostali zamordowani Jerzy Makowiecki i Ludwik Widerszal, konspiratorzy związani z Biurem Informacji i Propagandy Komendy Głównej Armii Krajowej. Jako ludzie o lewicowej wrażliwości w strukturach Polskiego Państwa Podziemnego stali się obiektem ataków ze strony radykalnej prawicy. Mord miał charakter polityczny – wyrastał z oskarżeń, podejrzeń i kampanii wymierzonej w osoby uznawane za zbyt lewicowe, liberalne lub „obce” ideowo i etnicznie, nad wyraz skłonne do kompromisu z komunistami w obliczu zbliżanej się do granic Polski Armii Czerwonej. Sprawa ta do dziś pozostaje jednym z najbardziej dramatycznych przykładów wewnętrznych konfliktów w polskim podziemiu. Morderstwo stało się symbolem podziałów politycznych w polskiej konspiracji, które w czasie gdy zbliżał się front wschodni i narastała presja sowiecka, przybrały formę wewnętrznej przemocy.

BiP KG AK kierowane przez płk. Jana Rzepeckiego „Prezesa” przez pięć lat okupacji wydawało w podziemiu prasę. Informowało polskie społeczeństwo i podtrzymywało jego morale. Powstało jeszcze w 1939 r. w ramach Służby Zwycięstwu Polski i rozwinęło się w prawdziwy kombinat wydawniczy, a jego komórki istniały w poszczególnych okręgach i obwodach. W ramach tej struktury w Wydziale Informacji istniało Biuro Studiów. Dostarczało ono KG AK wiadomości na temat różnych aspektów życia w okupowanym kraju. Jednym słowem zajmowało się tzw. białym wywiadem. Na jego czele stał Jerzy Makowiecki, w latach 1943–1944 przewodniczący Stronnictwa Demokratycznego w konspiracji. Pracował w nim również Ludwik Widerszal, historyk, jeden z najzdolniejszych uczniów prof. Marcelego Handelsmana, wywodzący się ze spolonizowanej żydowskiej rodziny. BiP miało to do siebie, że tworzyło je wiele wybitnych osobowości. Sam płk Rzepecki miał opinię intelektualisty o lewicowych zapatrywaniach. Działali w nim też ludzie tacy jak Władysław Bartoszewski związany z organizacjami katolickimi, a także osoby o poglądach narodowych. Wśród osób związanych z konspiracją utrwaliła się jednak opinia, że BiP tworzyli głównie ludzie o wrażliwości lewicowej.

Ruch komunistyczny w czasie wojny rozwijał się pod kuratelą Moskwy i kreował się na główną siłę walczącą z niemieckim okupantem. Coraz więcej ludzi w Armii Krajowej zdawało sobie sprawę z konieczności uregulowania relacji z ZSRR i Polską Partią Robotniczą. Już w 1943 r. w KG AK pojawiły się głosy, że nie ma szans na odzyskanie niepodległości bez ułożenia stosunków ze Związkiem Sowieckim i należy się pogodzić z utartą ziem wschodnich. Płynęły one także z BiP. Głosy nawołujące do kompromisu przez zwolenników Stronnictwa Narodowego były traktowane jako zdrada. Środowisko Narodowych Sił Zbrojnych roznieciło kampanię propagandową oskarżającą BiP o niedopuszczalne kontakty z komunistami. Pojawił się w nich również wątek pochodzenia żydowskiego niektórych jego pracowników.

Mordu dokonali członkowie grupy Andrzeja Popławskiego „Andrzeja Sudeczki”, która działała niezależnie od podziemia, ale równocześnie miała kontakty m.in. z okręgiem warszawskim AK, Kierownictwem Walki Podziemnej czy Państwowym Korpusem Bezpieczeństwa. Mimo że „Andrzej Sudeczko” działał na korzyść własnej grupy, prowadząc akcje na tle rabunkowym i dywersyjne, to jednocześnie podziemie korzystało z jej usług, a sam „Sudeczko” potrafił działać brawurowo i spektakularnie. Zabójstwo zleciła – jak określił to rozmówca – „grupa mafijna”, do której należeli Witold Bieńkowski „Wencki” (żołnierz AK, związany z Delegaturą Rządu na Kraj – kierował referatem żydowskim w Departamencie Spraw Wewnętrznych), Władysław Jamontt „Olgierd” (oficer kontrwywiadu AK, przed wojną związany z ONR), a także Władysław Niedenthal „Karol”. Rola tego ostatniego w opisywanych wydarzeniach pozostaje słabo rozpoznana. Ludzie, którzy 13 lipca 1944 r. wykonali polecenie zabicia Makowieckiego i Wideszala, byli przekonani, że zabijają konfidentów, komunistów i Żydów.

Zapraszamy do wysłuchania i obejrzenia rozmowy z dr. Januszem Marszalcem, wicedyrektorem Muzeum II Wojny Światowej.

Korekta językowa Beata Bińko