Żydowski Związek Wojskowy (ŻZW) był tak jak Żydowska Organizacja Bojowa (ŻOB) jedną z dwóch formacji zbrojnych walczących podczas powstania w getcie warszawskim wiosną 1943 r. Rekonstrukcja dziejów ŻZW napotyka bardzo poważne trudności, ponieważ większość bojowników wraz z niemal całym kierownictwem organizacji zginęła w czasie walk lub wkrótce po nich. W efekcie baza źródłowa pozostaje skromna, a po wojnie wokół historii ŻZW narosło wiele kontrowersji oraz powstały relacje o wątpliwej wiarygodności – zarówno po stronie polskiej, jak i żydowskiej. Z tego względu, mimo że obie organizacje walczyły w powstaniu w getcie w kwietniu i maju 1943 r., w okresie PRL symbolem oporu stała się ŻOB, natomiast ŻZW został niemal wymazany z pamięci. Opór żydowski przedstawiano jako dzieło komunistów i lewicowych działaczy, podczas gdy reprezentowała go również strona prawicowa.
O ile ŻOB tworzyli działacze różnych żydowskich organizacji lewicowych, o tyle w ŻZW angażowali się ludzie związani z przedwojennym Betarem, czyli młodzieżową organizacją prawicową utworzoną przez lidera syjonistycznego Włodzimierza (Zeewa) Żabotyńskiego. Obie grupy tworzono zatem na bazie przedwojennych partii politycznych oraz organizacji młodzieżowych. Przedwojenne różnice polityczne, a także kwestie ambicjonalne uniemożliwiły powstanie jednej organizacji w podziemiu. W getcie obie formacje podjęły walkę niezależnie od siebie.
Znacznie liczniejszą organizacją była ŻOB, skupiająca kilkuset członków. ŻZW mógł natomiast zrzeszać najwyżej nieco ponad dwieście osób. Wokół nich działały jeszcze luźne grupy. Różniły się one między sobą uzbrojeniem. Mniejszy ŻZW okazał się lepiej uzbrojony niż ŻOB, która utrzymywała kontakty z AK oraz podziemiem komunistycznym. ŻŻW zaopatrywał się w broń u handlujących bronią Polaków z szarej strefy.
Mieszkańcy getta różnie zapatrywali się na kwestie oporu zbrojnego. Wielu obawiało się, że walka nie powstrzyma deportacji, lecz jedynie nasili niemiecki terror. Konspiratorzy uznawali jednak, że w obliczu zagłady należy stawić opór, mimo świadomości jego prawdopodobnej klęski. Obie organizacje inaczej podchodziły do idei walki. ŻZW przygotowywał się do ewakuacji na aryjską stronę i tak się stało. ŻOB, dysponująca kontaktami z KG AK i Okręgiem Warszawskim AK przewidywała, że walka będzie trwała do końca. Obie organizacje wyprowadziły swoich członków za mury.
Termin „powstanie” nie funkcjonował w czasie walk w getcie. Wówczas mówiono raczej o obronie lub samoobronie getta, bitwie albo wojnie niemiecko-żydowskiej. Sformułowanie „powstanie” pojawiło się dopiero około pierwszej rocznicy wydarzeń w tekstach okolicznościowych. Na dobre zaś upowszechniło się po wojnie.
Według najbardziej wiarygodnych przekazów kierownictwo ŻZW było kolektywne. Znamy dwa nazwiska czołowych przywódców: Leon Rodal (dziennikarz z Kielc) i Paweł Frenkel (prawdopodobnie przedwojenny wojskowy). Ten pierwszy zginął w czasie walk w getcie, ten drugi wcześniej przygotowanym tunelem przeszedł wraz z innymi do bazy po aryjskiej stronie. Nie przeżył jednak wojny. Zginął w pierwszych dniach powstania warszawskiego.
W okresie PRL – na podstawie relacji rzekomych uczestników walk w getcie warszawskim (Henryk Iwański i Tadeusz Bednarczyk) – ukształtował się nieprawdziwy obraz ŻZW. Zmyślili oni historię pomocy dla walczącego getta, aby uzyskać przywileje kombatanckie. Ich opowieści się utrwaliły, ponieważ pokazywały polską pomoc dla Żydów w trakcie powstania. Przez lata nie tylko propaganda PRL podtrzymywała tę wersję wydarzeń, legitymizowały ją także środowiska emigracyjne. Krytyczna analiza historii ŻZW była możliwa m.in. dzięki materiałom zgromadzonym w Archiwum IPN. Pozwoliły one obalić utrwalone przez lata mityczne relacje Henryka Iwańskiego, które w rzeczywistości z czasem ewoluowały i często pozostawały ze sobą sprzeczne.
Zapraszamy do wysłuchania i obejrzenia rozmowy z prof. Dariuszem Libionką z Instytutu Filozofii i Socjologii Polskiej Akademii Nauk, współautorem książki „Bohaterowie, hochsztaplerzy, opisywacze” – historia Żydowskiego Związku Wojskowego.
Korekta językowa Beata Bińko
