Teatr azjatyckich zmagań zimnowojennych charakteryzował się przede wszystkim procesami dekolonizacyjnymi, rewolucjami komunistycznymi oraz kluczową rolą Chińskiej Republiki Ludowej. Początkowo zarzewiem zimnej wojny stały się same Chiny, ale w regionie byli też inni podobni gracze, np. Indochiny Francuskie, Indonezja czy Birma. Pojawiła się kwestia Indii, w sprawie których Wielka Brytania wypowiedziała się już po klęskach w wojnie w Azji w 1942 r., zapowiadając ich niepodległość. Państwa regionu, które walczyły z kolonializmem, uzyskawszy niepodległość, stawały przed dziejowym dylematem. Części z nich bliżej było do Moskwy, a innym do Waszyngtonu. Tym samym znalazły się po różnych stronach barykady.

Komuniści w Chinach początkowo walczyli z Japończykami w sojuszu z nacjonalistami. Później ten sojusz zaczął pękać. Nacjonaliści chińscy mieli mandat do sprawowania władzy i poparcie Stanów Zjednoczonych, liczących na to, że w nowej rozgrywce geopolitycznej będą mogły się oprzeć w Azji na potędze chińskiej. Tym samym stały się wrogiem dla komunistów chińskich. Armia Czerwona, która wkroczyła do Mandżurii – co zrozumiałe – chętniej oddawała władzę na terenach wyzwolonych od Japończyków komunistom. Jednak po zakończeniu wojny z Japonią Józef Stalin podpisał układ o współpracy z rządem nacjonalistycznym Chin. Rozmówca zwraca uwagę, że komuniści w Chinach nie byli „psem łańcuchowym” Stalina, z kolei nacjonaliści nie popierali idei liberalnych promowanych przez USA. Konflikt między tymi dwoma przeciwnikami musiał się rozegrać lokalnie, na terenie Chin. Misja gen. George’a C. Marshalla zakończyła się fiaskiem. Nie udało mu się zapobiec wojnie domowej. Amerykanie – niechętnie,ale mocno – wspierali skorumpowany reżim Czang Kaj-szeka. W 1948 r., gdy wiadomo już było, że to przewagę w konflikcie mają komuniści, Stalin był skłonny uznać wspólny rząd z nacjonalistami. Obawiał się zbyt mocnego i samodzielnego Mao Zedonga. Wojnę domową wygrali komuniści. Jeszcze w jej trakcie Związek Sowiecki w Mongolii stworzył państwo od siebie zależne. Można powiedzieć, że to Mongolia jest prekursorem „demoludów” w Azji.

Indochiny Francuskie (Wietnam) to kolejna odsłona zimnowojennego teatru. W czasie gdy wojnę domową w Chinach wygrywali komuniści, w Wietnamie królowały poglądy antyimperialne i nacjonalistyczne. Mocną pozycję miała tam partia komunistyczna. Na sytuację sprzed 1950 r. trudno nałożyć siatkę pojęć obejmujących konflikt zimnowojenny. Nie wiadomo, kto kogo wtedy popierał. Tym samym był to antagonizm lokalny i antykolonialny. Dopiero w 1950 r., po zwycięstwie komunistów chińskich oraz wybuchu wojny koreańskiej, można go uznać za konflikt zimnowojenny.

Podobnie jak Indochiny, dziećmi II wojny światowej były Indonezja i Birma (tereny okupowane w czasie wojny przez wojska japońskie). Od początku XX w. Japończycy konsekwentnie budowali swoje wpływy w Indiach Holenderskich. Tworzyli tam biznes, a funkcję nauczycieli pełnili Japończycy. W 1941 r. ci dotychczasowi nauczyciele zniknęli, po czym wrócili wraz z armią japońską jako oficerowie. Cieszyli się zaufaniem miejscowej ludności, co pozwoliło Japończykom skutecznie rozbić administrację holenderską i brytyjską. Z biegiem czasu to się zmieniło, gdyż zaczęli niszczyć wszystko, co holenderskie, i zachowywać się jak okupanci. Drenowali zasoby naturalne (ropa naftowa, kauczuk), zmuszali do ciężkiej pracy (tworzyli obozy pracy). Japonia, „wyzwalając” różne tereny w Azji, wzmacniała miejscowych nacjonalistów przez tworzenie państw marionetkowych (Chiny, Mongolia, Korea, Indonezja).

Dla tego ostatniego kraju ważną postacią był Sukarno. Okres II wojny światowej uchodzi w Indonezji za tragiczny. Państwo to – podobnie jak Wietnam – ogłosiło niepodległość natychmiast po upadku Japonii. Świeżo niepodległy kraj odwoływał się do tradycji Królestwa Madżapahit (XIII–XVI w.). W Indonezji działała silna partia komunistyczna, bliźniacza w stosunku do chińskiej odpowiedniczki. Rosła w siłę, stając się najsilniejszą partią komunistyczną na świecie, poza partiami europejskimi. Była niezależna, prodemokratyczna, socjalistyczna i antyimperialna. W 1965 r. została zmasakrowana przez następcę Sukarno – Mohameda Suharto.

Rozmówca zwraca uwagę, że nowo powstałe państwa w Azji często nie chciały przyjmować podziału zimnowojennego, gdyż dla nich najważniejszym wrogiem był niedawny władca kolonialny. Kraje europejskie nie chciały się łatwo pogodzić z utratą swoich kolonii. O ile Franklin D. Roosevelt zapowiadał ograniczanie kolonializmu, o tyle Harry Truman zgodził się, aby państwa europejskie podjęły próbę odbudowywania własnej potęgi kolonialnej. Holendrzy zorganizowali akcję policyjną w Indonezji (aresztowany został m.in. Sukarno). Podobne operacje przeprowadzili w swoich byłych koloniach Brytyjczycy (Birma). W okresie od 1942 do 1949 r., w trakcie okupacji japońskiej, krótkiego okresu niepodległości czy tzw. holenderskiej akcji policyjnej, w sposób rewolucyjny zrodził się w Indonezji nowy naród. Dotychczasowe elity, ukierunkowane na podtrzymywanie kolonizatora, zostały zastąpione nowymi. Ten sam schemat powtórzył się w Indochinach i Birmie. W Indonezji, gdzie przywódcą tych rewolucyjnych zmian był Sukarno, współuczestniczyli w nich również komuniści. To bardzo odległe od podziału zimnowojennego, który dał o sobie znać dopiero w latach pięćdziesiątych. Komunistom indonezyjskim bliżej było do Pekinu niż do Moskwy, choć przerażenie wywołał w nich „wielki skok” w Chinach. Sukarno też chciał mieć dobre stosunki z Pekinem, ale na zasadzie lokalnej współpracy.

Niepodległość dla Indonezji stała się faktem dzięki naciskom Stanów Zjednoczonych na Holandię. By Niderlandy mogły wziąć udział w planie Marshalla, musiały zrezygnować z kolonii. Stany Zjednoczone argumentowały to tym, że niepodległa Indonezja stwarza szansę na powstanie państwa demokratycznego bliskiego standardom zachodnim, wchodzącego w skład obozu, któremu miały przewodniczyć Stany Zjednoczone. Amerykanie traktowali kwestie ustrojowe w sposób pragmatyczny. Państwa zagrożone komunizmem mogły być rządzone w sposób brutalny (Korea/Korea Południowa, reżim Czang Kaj-szeka w Chinach/na Tajwanie, Filipiny, Tajlandia), ale najważniejsze, aby znalazły się w obozie demokratycznym. Ukuto określenie our bastard (nasz drań). Rządzący Indonezją Sukarno nie chciał przynależeć do żadnego z bloków zimnowojennych. Wolał być niezależny. Balansował. W 1955 r. był współtwórcą Ruchu Państw Niezaangażowanych, który powstał w czasie konferencji w Bandungu 18–24 kwietnia.

Kraje azjatyckie, które odzyskały niepodległość, borykały się z olbrzymimi problemami: nie miały ustalonych granic, gnębiły je kryzys gospodarczy, konflikty etniczne, nierozwiązane problemy z metropoliami, które ciągle próbowały prowadzić własną politykę w byłych koloniach. Gospodarka postkolonialna szybko stawała się niewydolna, szczególnie gdy dochodziło do konfliktu z kolonią matką. Jedną ze stosowanych recept było tworzenie gospodarek centralnie planowanych. Te wszystkie problemy spowodowały zbliżenie przywódcy Indonezji Sukarno do Pekinu, co niepokoiło USA. Dlatego od lat pięćdziesiątych Amerykanie budowali kanały łączności z armią indonezyjską. Gdy w 1965 r. doszło do przewrotu, w którego wyniku Sukarno został obalony (zastąpił go gen. Suharto), Amerykanie płynnie podjęli współpracę z armią indonezyjską i nowymi władzami. W tym samym czasie destabilizacja dotykała inne państwa regionu (wojna w Wietnamie, upadek państw w Laosie i Kambodży, wojna w Birmie, konflikty etniczne w Tajlandii). Zimna wojna narzucała pewien schemat, w którym najważniejsze były interesy wielkich mocarstw.

Wydaje się, że kraje omawianego regionu rządzone przez elity komunistyczne znajdowały się w lepszym stanie niż te, które balansowały w różnych możliwych kierunkach. Komuniści liberalizowali gospodarkę (zachowana kontrola państwa), stawiali na bezpłatną edukację, lepiej organizowali zręby państwa (administracja), unikali konfliktów etnicznych. Niestety, przemianom tym towarzyszyła powszechna bieda.

Stany Zjednoczone starały się rozgrywać kraje Azji. Wielka Brytania, chcąc bronić się przed rosnącymi wpływami i zagrożeniem komunistów, stanęła u boku USA. Władze niekomunistycznego Wietnamu, gdzie pierwsze wybory wygrali komuniści, stały się bardzo bliskim sojusznikiem USA. To doprowadziło do podpisania paktu manilskiego oraz utworzenia SEATO (Organizacja Paktu Azji Południowo-Wschodniej). Głównym celem tej organizacji było powstrzymanie ekspansji komunizmu w Azji Południowo-Wschodniej w okresie zimnej wojny. W konferencji z września 1954 r. wzięły udział USA, Wielka Brytania, Francja, Australia, Nowa Zelandia, Pakistan, Filipiny i Tajlandia. Ostrze tego układu było skierowane przeciwko Chinom. Był to pakt obronny, który obejmował państwa traktatowe, a także wyznaczał tzw. strefę traktatową. Gdyby państwa nienależące do traktatu zostały zaatakowane przez siły komunistyczne, państwa sojuszu miałyby prawo do obrony na terytorium państw niebędących członkami paktu (Laos, Kambodża, części Birmy). Stało to w sprzeczności z prawem międzynarodowym. Było to jaskrawo widoczne, gdy rozwijał się konflikt wietnamski. Na jego przykładzie widać, że Moskwa jest daleko, to Chiny dostarczają pomoc militarną, są obecne wojskowo i inwestują w Wietnam Północny.

Wraz z narastającym konfliktem zimnowojennym na scenę w tym regionie powoli wróciła Japonia, która odbudowała gospodarkę dzięki bliskiej współpracy z USA (niskie cła na produkty z Japonii). Po wojnie pozycja partii komunistycznej w Japonii się umocniła. Amerykanie podjęli działania, aby ograniczyć jakiekolwiek wpływy miejscowych komunistów i nie dopuścić do zdobycia przez nich władzy. W czasie wojny koreańskiej Amerykanie postawili w Japonii na stare elity polityczne, które przez następne 40 lat wygrywały wybory parlamentarne. Tym samym zastosowano zasadę our bastard.

Tam, gdzie rozpoczyna się jakiś konflikt w ramach zimnej wojny w Azji, ma on początek w Chińskiej Republice Ludowej. Ucieczka od sztywnego podziału zimnowojennego, liberalizacja wprowadzana w poszczególnych państwach okazała się dla nich zbawienna.

Zapraszamy do obejrzenia i wysłuchania rozmowy z dr. hab. Igorem Chabrowskim, pracownikiem Wydziału Historycznego Uniwersytetu Warszawskiego.

Korekta językowa Beata Bińko