W historiografii litewskiej okres okupacji sowieckiej zyskał miano „roku terroru”. Atak III Rzeszy na ZSRR 22 czerwca 1941 r. otworzył nowy rozdział w historii Litwy. Jej mieszkańcy wierzyli, że żołnierze Wehrmachtu przyniosą im wolność i niepodległość. Wraz z nimi do kraju wrócili politycy, którzy schronili się w Niemczech po aneksji Litwy przez ZSRR. Działacze Litewskiego Frontu Aktywistów (LAF) 23 czerwca 1941 r. wzniecili „powstanie czerwcowe”. W walkach wzięło udział od 10 do 20 tys. ludzi, z których 600 zginęło. Członkowie LAF czerpali z ideologii nazistowskiej. 24 czerwca 1941 r. Leonas Prapuolenis ogłosił powstanie Rządu Tymczasowego, który przystąpił do tworzenia własnej policji, sił zbrojnych, a także administracji. Początkowo Niemcy tolerowali istnienie litewskiego organu władzy, lecz po dwóch miesiącach go rozwiązali, a jego przywódcę zesłali do obozu koncentracyjnego. Zalążek armii litewskiej został przekształcony w Litewskie Bataliony Policji. Członków Rządu Tymczasowego zatrudniono w administracji niemieckiej. Tymczasem LAF przeszła do działalności w podziemiu.
Walkom powstańczym w czerwcu 1941 r. towarzyszyły mordy popełniane na ludności żydowskiej. Sowiecka okupacja Litwy przyczyniła się do utrwalenia mitu żydokomuny i wzrostu nastrojów antysemickich. Niemal w każdym miasteczku dochodziło do antyżydowskich wystąpień miejscowej ludności. W czasie największego z pogromów w Kownie zginęło 3,5 tys. Żydów. Aż 80 proc. litewskich Żydów zginęło w pogromach i zbiorowych egzekucjach, zanim jeszcze powstały obozy zagłady. Do końca 1941 r. sami Niemcy uznali, że problem żydowski w państwach nadbałtyckich został rozwiązany. Paradoksalnie, litewscy działacze niepodległościowi – współcześni bohaterowie narodowi – byli jednocześnie sprawcami Holokaustu. Po opanowaniu Litwy Niemcy przystąpili również do eksterminacji jeńców sowieckich, których zamknięto w obozach.
Litwa została włączona jako jeden z okręgów do Komisariatu Rzeszy Wschód. Niemiecka polityka okupacyjna w krajach bałtyckich była dużo łagodniejsza niż na terenie okupowanej Polski. Niemcy traktowali Słowian jako element nienadający się do zgermanizowania, podczas gdy inaczej patrzyli na ludy bałtyckie. Nasz rozmówca podkreśla, że okupant starał się je zaprosić do współpracy z III Rzeszą, a nie prześladować. Germanizowano ich, ale nie tak jak w Polsce. W czasie całej II wojny światowej na skutek represji zginęło około 5 tys. etnicznych Litwinów.
W 1943 r. powstał Najwyższy Komitet Wyzwolenia Litwy (VLIK). W jego skład weszły niemal wszystkie ugrupowania polityczne od ludowców, przez socjalistów, chadeków, po nacjonalistów. Komitet miał reprezentować Litwę na arenie międzynarodowej. Próbował nawiązać łączność z Zachodem. Głosił ideę biernego oporu wobec Niemców. Jego negatywne nastawienie do podejmowania działań zbrojnych przeciwko III Rzeszy wynikało z koncepcji dwóch wrogów: ZSRR i III Rzeszy, przy czym ten pierwszy uchodził za przeciwnika groźniejszego. W ich interesie była nie tyle walka z Niemcami, ile osłabianie Armii Czerwonej. Prace komitetu został przerwane aresztowaniami przez Gestapo wiosną 1944 r. W momencie wkroczenia Armii Czerwonej w czerwcu tego roku jego działacze nie odegrali żadnej roli i nie stali się zalążkiem antysowieckiego oporu. Rola organizacji walczącej z sowieckim okupantem przypadła Litewskiej Armii Wolności (LLA).
Druga wojna światowa pogłębiła polsko-litewski antagonizm. Z polskiego punktu widzenia Litwini byli okupantami, a policjanci litewscy traktowano nie jako reprezentantów ich podziemia, lecz kolaborantów. Z kolei Litwini uważali Armię Krajową na Wileńszczyźnie za organizację wrogą. Co prawda toczyły się rozmowy polskiego podziemia z Najwyższym Komitetem Wyzwolenia Litwy, ale nie doprowadziły one do jakiegokolwiek porozumienia. Na wzajemnych relacjach cieniem położyły się zbrodnie policjantów litewskich na Polakach w Glinciszkach, a następnie polski odwet w Dubinkach dokonany przez 5 Wileńską Brygadę AK. Jej dowódca mjr Zygmunt Szendzielarz „Łupaszka” nakazał przeprowadzić akcję odwetową przeciwko litewskim policjantom, ale nie mamy informacji, aby wydał rozkaz zabijania ludności cywilnej. Osobiście nie dowodził akcją i nie był za nią odpowiedzialny, lecz nigdy nie wyciągnął konsekwencji służbowych wobec podkomendnych, którzy popełnili tę zbrodnię.
Zapraszamy do wysłuchania i obejrzenia rozmowy z prof. Rafałem Wnukiem, historykiem z Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego Jana Pawła II i dyrektorem Muzeum II Wojny Światowej.
Korekta językowa Beata Bińko
