Wkroczenie Armii Czerwonej na Górny Śląsk zapoczątkowało dramatyczny dla regionu okres. Zarówno historycy, jak i publicyści zwykli nazywać go Tragedią Górnośląską, przy czym warto pamiętać, że nie jest to określenie naukowe. W tym czasie rozpoczęły się deportacje, aresztowania, grabieże, gwałty, a także zbrodnie popełniane przez czerwonoarmistów na ludności polskiej i niemieckiej, następnie zaś dołączyły jeszcze represje ze strony władzy komunistycznej. Około 80 tys. górników zostało deportowanych do kopalni w ZSRR, a jedynie 10 tys. z nich udało się wrócić do kraju. Pozostali zmarli w wyniku wyniszczającej pracy z dala od ojczyzny. Powrót kilku tysięcy deportowanych w latach czterdziestych umożliwiło zaangażowanie rodzin przy wsparciu władz wojewódzkich i Tymczasowego Rządu Jedności Narodowej.

W 1945 r. powstały obozy NKWD (np. Toszek) i pod kontrolą Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego (m.in. Zgoda, Mysłowice, Łambinowice, Jaworzno). Obozy pracy tworzono na bazie infrastruktury dawnych niemieckich obozów koncentracyjnych. Więźniów zatrudniano w lokalnych kopalniach i hutach. Oprócz nazistów i współpracowników niemieckich więziono w nich przeciwników politycznych. Panowały tam bardzo trudne warunki sanitarne i bytowe, z czego wynikała duża śmiertelność pośród osadzonych w nich osób. W lipcu 1945 r. w Świętochłowicach wybuchała epidemia tyfusu. Załogi obozów obchodziły się z więźniami brutalnie.

Przejęcie zarządu nad Górnym Śląskiem przez państwo polskie wiązało się z wysiedleniem ludności niemieckiej. Do czasu konferencji poczdamskiej latem 1945 r. Polska nie miała prawa usuwać Niemców z tych terenów. Odbywały się jednak tzw. dzikie wysiedlenia. Po konferencji w Poczdamie zaczęło się planowe wywożenie Niemców z Górnego Śląska. Należy pamiętać, że nieco inaczej wyglądała sytuacja w przedwojennej polskiej i niemieckiej części Górnego Śląska. Dość liberalna polityka w tej kwestii i wprowadzony model weryfikacji sprawiły, że wielu z nich uniknęło wysiedlenia. W przeciwnym razie polską część Górnego Śląska musiałoby opuścić 2/3 ludności. Potrzebowano rąk do pracy w przemyśle i specjalistów do zarządzania nim. Wysiedleniu podlegały osoby wpisane na I i II kategorię volkslisty, przy czym w ramach drugiej kategorii wprowadzono możliwość przedłożenia w sądzie wniosku rehabilitacyjnego. Osoby zaliczone do III kategorii składały odpowiednie oświadczenia o wierności narodowi polskiemu w okresie okupacji. Na niemieckim Górnym Śląsku sytuacja wyglądała odmiennie. Tam wprowadzono postępowanie weryfikacyjne przed komisjami działającymi przy starostwach i urzędach gminnych. Na tej podstawie pozostawiono 800 tys. ludzi, czyli połowę mieszkańców tej części Śląska.

We władzach województwa śląskiego/katowickiego poza osobami z przeszłością komunistyczną, takimi jak Aleksander Zawadzki, pierwszy wojewoda śląski (1945–1948), Edward Gierek sekretarz KW PZPR w Katowicach (1949–1954), a następnie I sekretarz w województwie katowickim (1957–1970), ważne urzędy wojewodów piastowali ludzie wywodzący się z innych środowisk politycznych. Przykładem tego byli dwaj wicewojewodowie śląscy w latach 1945–1950: Jerzy Ziętek i Arka Bożek. Ten pierwszy w latach trzydziestych był posłem do polskiego sejmu z ramienia BBWR, z kolei Bożek od jesieni 1939 r. wchodził w skład Rady Narodowej RP powołanej przez prezydenta RP na uchodźstwie Władysława Raczkiewicza. Po powrocie z emigracji w 1945 r. związał się z PSL, a następnie PSL „Nowe Wyzwolenie”. Obu w 1950 r. ze względów politycznych odsunięto od władzy.

Oprócz Polskiego Stronnictwa Ludowego na Górnym Śląsku stosunkowo duże wpływy miało Stronnictwo Pracy, które czerpało z tradycji przedwojennej chrześcijańskiej demokracji. Obie partie na przełomie lata i jesieni 1945 r. odbudowały swoje struktury. Komuniści – tak jak w innych częściach Polski – stopniowo ograniczali ich wpływy. Terrorystyczne metody działania (m.in. prowokacje) sprawiły, że jesienią 1946 r. zarządy powiatowe obu partii zostały w większości zawieszone. Poza jawnie działającymi partiami politycznymi istniały struktury podziemia poakowskiego i narodowego. Dość aktywnie Zrzeszenie „Wolność i Niezawisłość” działało w Gliwicach. Na te tereny przenieśli się także konspiratorzy z lwowskich i tarnopolskich struktur AK, tworząc okręgi eksterytorialne.

W wyniku rabunkowej polityki Sowietów ucierpiał przemysł górnośląski. Żołnierze demontowali maszyny i wywozili je w głąb ZSRR. Mimo że po wojnie starano się wykorzystać potencjał Górnego Śląska i inwestowano w przemysł, warunki pracy się pogorszyły. Na przełomie lat czterdziestych i pięćdziesiątych XX w. często wybuchały strajki. Dla pracowników napływających z innych regionów Polski szokiem i wyzwaniem były ciężkie warunki pracy. Problemy rodziła nieznajomość gwary, kultury i śląskiej mentalności. Warunki mieszkaniowe, zwłaszcza w hotelach robotniczych, przedstawiały obraz nędzy i rozpaczy

Rozwój przemysłu ciężkiego w regionie w kolejnych latach pociągnął za sobą stopniową poprawę warunków życia i wiązał się z wyraźnym awansem materialnym większości mieszkańców. Niestety, ciemną stroną postępu stało się rabunkowe wydobycie węgla oraz katastrofalne zanieczyszczenie środowiska. Na przykład Zakłady Cynkowe w Szopienicach emitowały duże ilości metali ciężkich, co prowadziło do skażenia gleby, wód, a także powietrza. Odbijało się to negatywnie na zdrowiu mieszkańców, zwłaszcza dzieci.

NSZZ „Solidarność” w tej części Polski należała do silniejszych organizacji związkowych w kraju. Silne protesty w regionie po wprowadzeniu stanu wojennego i ich tragiczne konsekwencje wynikały – zdaniem rozmówcy – z narastającego rozczarowania jego mieszkańców. W wyniku pacyfikacji kopalni „Wujek” 16 grudnia 1981 r. zginęło dziewięciu górników, a dwudziestu trzech zostało rannych. Kryzys gospodarczy i pogarszające się warunki życia w regionie w latach osiemdziesiątych skutkowały wyjazdami jego mieszkańców do Republiki Federalnej Niemiec.

Zapraszamy do wysłuchania i obejrzenia rozmowy z prof. Ryszardem Kaczmarkiem, wicedyrektorem Biblioteki Śląskiej i historykiem z Uniwersytetu Śląskiego, autorem wielu prac o dziejach Górnego Śląska.

Korekta językowa Beata Bińko