Po II wojnie światowej Polska stanęła w obliczu podobnych wyzwań i problemów jak w 1918 r. Straty personelu medycznego były znaczne. Pozostało około 6 tys. lekarzy – tylu ilu tuż po I wojnie światowej. Niemal wszyscy medycy pochodzenia żydowskiego zginęli.
Po wojnie ludność Polski najbardziej cierpiała z powodu gruźlicy, chorób wenerycznych, a także dużej skali alkoholizmu. W pierwszym okresie PRL skupiono się na rozwoju opieki nad matką i dzieckiem. Boom demograficzny lat powojennych sprawił, że rozwijało się położnictwo. Kształcono kadry w tym zakresie i rozbudowywano izby położnicze. Umieralność noworodków od lat pięćdziesiątych spadała. Rozmówca zwrócił uwagę, że w okresie PRL kolejki do lekarzy były długie, a dostępność świadczeń tragiczna. Nowe pokolenie lekarzy pochodziło często ze wsi, tym samym rosło zaufanie do personelu medycznego. Ten z kolei szybko się feminizował, dotyczyło to zwłaszcza pielęgniarstwa. Kształcenie lekarzy i pielęgniarek rozwijało się bardzo dynamicznie i na wysokim poziomie.
W pierwszych latach powojennych do Polski napływała pomoc medyczna. Kraje takie jak Wielka Brytania, Stany Zjednoczone, państwa skandynawskie nadsyłały do nas antybiotyki, szczepionki, sprzęt medyczny, odżywki dla dzieci. Przekazywanie pomocy zakończono w 1948 r. wraz z wejściem w życie ustawy „O zakładach społecznych służby zdrowia i planowanej gospodarce w służbie zdrowia”.
Ochrona zdrowia nigdy nie była dla władzy ludowej priorytetem, mimo to pierwsi ministrowie przystąpili do budowania całego systemu ochrony zdrowia od początku. Od 1946 do 1951 r. Ministerstwem Zdrowia kierował Tadeusz Michejda – lekarz związany ze Stronnictwem Pracy – najpierw jako wiceminister, a od 1947 r. jako minister. Pochodził ze Śląska Cieszyńskiego i zasłużył się w walce o jego przyłączenie do Polski. Postawił sobie za cel odbudowanie systemu służby zdrowia i jego zniszczonej infrastruktury. Jego zastępcą był również lekarz Jerzy Sztachelski, działacz PPR, który zastąpił go na fotelu ministra zdrowia (1951–1956). Po 1956 r. Sztachelski kierował Urzędem ds. Wyznań, po czym w latach sześćdziesiątych powrócił do kierowania służbą zdrowia. Zdaniem rozmówcy zapisał się jako najlepszy minister zdrowia w okresie PRL. Był wybitnym organizatorem i menagerem. Jako pierwszy zaczął organizować w Polsce sieć leczenia onkologicznego.
W 1948 r. ogłoszono pierwszą w Polsce Ludowej ustawę o społecznej ochronie zdrowia, wzorowaną na rozwiązaniach sowieckich (model typu Siemaszki). Wszystkie instytucje służby zdrowia zostały upaństwowione, bez możliwości prowadzenia działalności prywatnej. Wprowadzono rejonizację i przesunięto ruch pacjentów do szpitali, kosztem opieki ambulatoryjnej. Starano się rozbudowywać infrastrukturę szpitalną. W rezultacie powstawały duże placówki szpitalne, które nie zawsze odpowiadały rzeczywistym potrzebom lokalnej społeczności. Nacisk w tym systemie położono na walkę z chorobami zakaźnymi.
W 1954 r. w Polsce wprowadzono obowiązkowe szczepienia. Olbrzymi wysiłek medyków w tym zakresie przyczynił się do wyeliminowana wielu chorób zakaźnych. W latach pięćdziesiątych i sześćdziesiątych świat zmagał się z epidemią polio. Pierwszą szczepionkę na tę chorobę wynalazł polski lekarz i wirusolog profesor Hilary Koprowski, który przed II wojną światową wyemigrował do USA. Za pośrednictwem innego polskiego lekarza nadesłał on szczepionki do Polski. W walce z gruźlicą Polskę wspierały m.in. Dania i Szwecja. Wprowadzenie państwowej służby zdrowia pomogło w jej leczeniu. Zapadalność na nią była większa niż średnia światowa. Warto pamiętać, że jeszcze w latach osiemdziesiątych problem gruźlicy w Polsce był znaczący w porównaniu z innymi krajami.
Od lat pięćdziesiątych rosła długość życia. Na początku następnej dekady mężczyźni w Polsce przeżywali średnio 60 lat. Oczekiwana długość życia w związku z wyeliminowaniem chorób zakaźnych wzrastała do 1968 r., po czym przestała przyrastać. Wraz z wydłużaniem się życia pojawiły się choroby przewlekłe – układu krążenia i nowotwory. Po wyeliminowaniu chorób zakaźnych właśnie choroby nowotworowe stanowiły poważny problem.
Za rządów Edwarda Gierka ubezpieczeniem społecznym zostali objęci rolnicy. Zdaniem rozmówcy bilans epoki gierkowskiej wypada jednak negatywnie. W latach siedemdziesiątych nastąpiła zapaść systemu służby zdrowia. W tym czasie na potęgę budowano nowoczesne szpitale. Podczas gdy na świecie wchodziło wtedy nowe podejście do zarządzania ochroną zdrowia (skoncentrowanie na opiece lekarza pierwszego kontaktu), w Polsce wciąż koncentrowano się na opiece szpitalnej. W tej dekadzie na świecie pojawiła się epidemia chorób krążenia. O ile na Zachodzie podejmowano działania profilaktyczne, aby z nimi walczyć, o tyle w Polsce zmiany jeszcze się nie uwidoczniły. Skok cywilizacyjny pod koniec PRL przyniósł znaczne zanieczyszczenie środowiska, co skutkowało też większą zapadalnością na różne choroby. Już wtedy w Polsce zwracano uwagę na ryzyko związane ze starzeniem się społeczeństwa, a eksperci apelowali o rozbudowę infrastruktury zdrowotnej, aby lepiej odpowiadała potrzebom osób starszych.
Według rozmówcy tempo zmian w pierwszych dwóch dekadach PRL było znacznie wyższe niż w II RP. Trzeba jednak podkreślić, że po II wojnie światowej nastąpił ogromny postęp w medycynie – antybiotyki pozwoliły wyeliminować choroby zakaźne. Natomiast wieczne niedobory charakterystyczne dla systemu socjalistycznego nie ominęły i tej sfery.
Zapraszamy do wysłuchania i obejrzenia rozmowy z dr. Rafałem Halikiem z Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego – Państwowego Zakładu Higieny oraz Uniwersytetu Jagiellońskiego.
Korekta językowa Beata Bińko
