W przedwojennej Europie przemoc na tle politycznym ze strony skrajnej prawicy skutkowała zabójstwami, które dziś moglibyśmy określić mianem aktów terroru. Aczkolwiek trudno je zaliczyć jednoznacznie do terroryzmu we współczesnym rozumieniu tego słowa, ponieważ brakowało tam znamion przypadkowości. Zabójstwo prezydenta Polski Gabriela Narutowicza w 1922 r., zamachy OUN na posła Bezpartyjnego Bloku Współpracy z Rządem (BBWR) Tadeusza Hołówkę w 1931 i ministra spraw wewnętrznych Bronisława Pierackiego w 1934 r. czy zabicie króla Jugosławii Aleksandra I Karadziordziewicia z inspiracji chorwackich separatystów w tym samym roku były wymierzone w konkretne osoby z elity politycznej.
Zjawisko terroryzmu ze strony skrajnej prawicy nabrało zupełnie innego wymiaru po II wojnie światowej, ze względu na zdyskredytowanie ideologii nazizmu i faszyzmu. Wtedy zaczęło się zjawisko terroryzmu tzw. samotnych aktorów, nazywanych też „samotnymi wilkami”. Warto jednak pamiętać, że te określenia nie do końca trafnie oddają istotę zjawiska. W powojennej Europie aż do lat sześćdziesiątych pojawiały się z reguły małe organizacje nawiązujące do ideologii faszystowskiej. We Włoszech występowały one m.in. w Tyrolu Południowym, we Francji istniała Organizacja Tajnej Armii (Organisation armée secrète; OAS), ponadto aktywnie działała Irlandzka Republikańska Armia. Pewną formą nacjonalistycznego skrajnego terroryzmu byli również protestanccy terroryści skupieni w Stowarzyszeniu Obrony Ulsteru (Ulster Defence Association; UDA). Celami terrorystów stały się nie tylko państwo i jego instytucje, lecz także obiekty cywilne. W latach siedemdziesiątych podejmowano próby stworzenia organizacji paramilitarnych. Na przykład w Niemczech powstała grupa Karla-Heinza Hoffmana – Grupa Sportów Obronnych (Wehrsportgruppe Hoffmann), która została rozbita w następnej dekadzie. Ostatnie tego rodzaju organizacje znikły w latach osiemdziesiątych.
Znacznie więcej przemocy ze strony skrajnej prawicy w porównaniu z Europą doznawano w Stanach Zjednoczonych. Sprzyjały temu nie tylko łatwiejszy dostęp do broni na kontynencie amerykańskim, problemy gospodarcze przełomu lat sześćdziesiątych i siedemdziesiątych, lecz także doświadczenia przegranej wojny w Wietnamie. Tam pojawili się ideolodzy oraz „fachowa” literatura. W ideologii amerykańskiej skrajnej prawicy występowały elementy anarchistyczne, podczas gdy europejska jej odmiana tamtych lat ich nie miała. Europejscy terroryści nie chcieli zniszczyć państwa, ale je zmienić. Tymczasem jeden z ideologów tego ruchu w Ameryce, Louis Beam, głosił potrzebę wzniecenia wojny domowej i stworzenia białego państwa pośrodku USA. Zmienił on dotychczasowy Ku Klux Klan w organizację paramilitarną. Napisana przez niego w latach siedemdziesiątych książka „Dzienniki Turnera” przez lata inspirowała skrajnie prawicowych terrorystów w Ameryce. Terroryzm skrajnej prawicy XXI w. w Ameryce walczy z systemem, globalizacją, nastawiony jest antyimigracyjnie, a w ostatnich kilku latach członkowie prawicowych milicji protestowali przeciwko antycovidowym obostrzeniom.
Nowy etap terroryzmu skrajnej prawicy zaczął się w latach dziewięćdziesiątych. Przemoc polityczna o znamionach terroryzmu wymierzona w emigrantów m.in. z Bałkanów i Turcji pojawił się w Niemczech. Retoryka antyimigracyjna dominowała w języku skrajnej prawicy już od lat osiemdziesiątych. Do najważniejszych cech tego ruchu zalicza się fascynację autorytaryzmem, atawizm, dążenie do stworzenia państwa homogenicznego narodowo, kulturowo i językowo.
Od początku lat dziewięćdziesiątych do 2023 r. w atakach terrorystycznych skrajnej prawicy zginęło 385 osób. Najczęściej zamachy miały niewielką siłę rażenia – ginęły w nich pojedyncze osoby. Na tym tle wyróżniały się zamachy terrorystyczne z 2011 r. w Norwegii, w którym zginęło 77 osób, i z 2019 r. w Nowej Zelandii – 51 osób. Tymczasem w Rosji przez siedemnaście lat XXI w. w atakach terrorystycznych skrajnej prawicy zginęło 400 osób. Ofiarami ich – podobnie jak w Europie – padali imigranci z Azji Środkowej, zabijano dziennikarzy lewicowych i liberalnych.
Dwóch zamachów terrorystycznych przeprowadzonych 22 lipca 2011 r. na siedzibę premiera Norwegii w Oslo i uczestników obozu młodzieżowego Partii Pracy na wyspie Utoya dokonał Anders Breivik. Kierowały nim pobudki antyimigranckie. Oskarżał ówcześnie rządzącą Partię Pracy o przyjmowanie imigrantów i tym samym zmianę charakteru narodowego kraju. Do zamachu przygotowywał się latami. Napisał ponadtysiącstronicowy manifest. Jego działania znalazły naśladowcę w 2019 r. w australijskim terroryście (Brenton Tarrant), który zaatakował dwa meczety w Nowej Zelandii.
Współczesne grupy oraz organizacje terrorystyczne trudno jednoznaczne zdefiniować. Często nie występuje tam żadna ideologia, ale chodzi w nich wyłącznie o przemoc, nihilizm i psychopatyczną obsesję zabijania.
Zapraszamy do wysłuchania i obejrzenia rozmowy z dr. Kacprem Rękawkiem, pracownikiem Międzynarodowego Centrum Badań na rzecz Zwalczania Terroryzmu w Hadze.
Korekta językowa Beata Bińko
