Bitwa o Anglię miała przełomowe znaczenie dla przebiegu II wojny światowej. Uniemożliwiła niemiecką inwazję na Wyspy Brytyjskie w 1940 r., a III Rzesza musiała przełknąć gorzką pigułkę porażki – pierwszej od czasu wybuchu konfliktu. Nie wszyscy członkowie brytyjskiej klasy politycznej opowiadali się za stawianiem jej oporu. Lord Halifax, minister spraw zagranicznych i przeciwnik Winstona Churchilla, rozważał negocjacje pokojowe, by zapobiec niemieckiej okupacji kraju. Upadek Francji w czerwcu 1940 r. wywołał ogromny szok i wpłynął na morale nie tylko polityków, lecz także społeczeństwa. Tymczasem Churchill, który w maju 1940 r. objął fotel premiera, wykazał się determinacją, aby walczyć z Niemcami do końca.
W momencie rozpoczęcia bitwy niemieckie lotnictwo górowało nad brytyjskim. Niemcy mieli przewagę liczebną zarówno w samolotach, jak i pilotach. Tymczasem Brytyjczycy dysponowali około 900 nowoczesnymi myśliwcami (Hurricane, Spitfyer) – zwrotniejszymi od niemieckich Messerschmittów, uzbrojonymi w karabiny maszynowe i działka. Wyższość niemieckich myśliwców – jak dowodzi rozmówca – polegała na tym, że jeśli trafiły samolot przeciwnika, to z reguły go niszczyły. Obie strony stosowały nieco inną taktykę walki, przy czym niemiecki model był bardziej zaawansowany. Niemcy w trakcie bitwy o Anglię zaniedbali system szkolenia pilotów i odbudowywania strat. Brytyjczycy górowali nad przeciwnikiem opracowanym centralnym systemem dowodzenia i kontroli, który okazał się skuteczną bronią w walce z wrogiem. Radary pozwalały na wczesne wykrywanie samolotów przeciwnika i szybkie przekazywanie rozkazów dalej.
W ciągu kilku faz bitwy o Anglię zmieniały się główne cele atakowane przez niemieckie lotnictwo. Początkowo Niemcy bombardowali infrastrukturę transportową, obiekty wojskowe, zakłady przemysłowe, fabryki, następnie aby złamać morale społeczeństwa zrzucali bomby na Londyn i inne miasta. Mimo że na początku bitwy mieli przewagę nad Brytyjczykami, później sytuacja zmieniła się na korzyść aliantów. W trakcie bitwy brytyjska produkcja sprzętu dwukrotnie przewyższała niemiecką. Strona niemiecka mocniej odczuwała straty w ludziach i nie mogła ich szybko odbudować. Podczas gdy piloci brytyjscy oraz z sojuszniczych armii po zestrzeleniu mieli możliwość szybkiego powrotu do służby bojowej, piloci niemieccy, którzy przeżyli, trafiali do obozów jenieckich na terytorium Anglii. Każdy zestrzelony nad Wielką Brytania niemiecki samolot oznaczał stuprocentową stratę.
W bitwie o Anglię walczyły narody wchodzące w skład Imperium Brytyjskiego. Brały w niej udział również dwa polskie dywizjony myśliwskie (302 i 303) i bombowe (300 i 301). Polacy okazali się świetnie wyszkoleni i przygotowani, ponadto zaś zdobyli doświadczenie bojowe we wrześniu 1939 r., a później w walkach nad Francją. Mimo że latali na gorszym sprzęcie, osiągali doskonałe wyniki przy minimalnych stratach własnych. Ocenia się, że Dywizjon 303 był najskuteczniejszą jednostką w ramach RAF w bitwie o Anglię.
Zapraszamy do wysłuchania i obejrzenia rozmowy z dr. Janem Szkudlińskim, historykiem wojskowości, pracownikiem Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku.
Korekta językowa Beata Bińko
