W dystrykcie radomskim w ostatnich miesiącach okupacji niemieckiej funkcjonowały oddziały partyzanckie o różnej proweniencji politycznej. Obok najsilniejszej Armii Krajowej współistniały – będące częścią Polskiego Państwa Podziemnego – Bataliony Chłopskie. Ponadto działały partyzantka komunistyczna i sowiecka, a także podziemie nacjonalistyczne – Brygada Świętokrzyska Narodowych Sił Zbrojnych. Koegzystencja tych nurtów prowadziła niejednokrotnie do dramatycznych i konfliktogennych sytuacji.
Dystrykt radomski był jedną z czterech, a od 1941 r. jedną z pięciu jednostek administracyjnych powołanych w Generalnym Gubernatorstwie. Charakteryzował się wysokim poziomem uprzemysłowienia, a dominująca pozycja przypadła przemysłowi zbrojeniowemu i metalowego. Na obszarze dystryktu leżały trzy duże miasta: Radom, Kielce i Częstochowa. W strukturach niemieckiej Policji Bezpieczeństwa i Gestapo w dystrykcie radomskim ważną rolę odgrywał Paul Fuchs. Zajmował się on rozpracowywaniem i zwalczaniem polskiego podziemia i niewątpliwie odnosił na tym polu sukcesy. Był nazywany „Lisem z Radomia”, co podkreślało jego przebiegłość oraz makiaweliczny charakter działań. To on wpadł na pomysł, aby zwalczać polskie podziemie jego własnymi rękami poprzez eskalowanie i wykorzystywanie wewnętrznych konfliktów. Warto pamiętać jednak, że nie uczestniczył jedynie w działaniach w białych rękawiczkach. Odpowiadał za fizyczne represje wymierzone w ludność okupowanej Polski. Między innymi na początku 1940 r. przyczynił się do rozbicia na terenie Skarżyska-Kamiennej organizacji Orzeł Biały. Z ponad 400 aresztowanych wówczas osób znaczną część rozstrzelano w egzekucji w lesie Bór. Paul Fuchs brał też udział w eksterminacji ludności żydowskiej.
W ostatnich miesiącach okupacji niemieckiej w dystrykcie radomskim w różnych oddziałach partyzanckich walczyło około 10 tys. ludzi. Najsilniejsze, te z Armii Krajowej liczyły 6 tys. żołnierzy pod bronią. Bataliony Chłopskie – druga co do wielkości siła polskiego podziemia – w wyniku scalenia z AK zatraciły autonomię organizacyjną, a niektórzy ich żołnierze wyraźnie ciążyli ku współpracy z ośrodkiem komunistycznym. W końcu lipca 1944 r. Okręg Radomsko-Kielecki AK rozpoczął realizację planu akcji „Burza”. Pułkownik Jan Zientarski „Ein” – komendant okręgu – zdawał sobie sprawę, że bez czynnika sowieckiego jego realizacja nie będzie możliwa. Oddziały AK w ograniczonym stopniu wzięły udział w walkach o przyczółek sandomierski.
Po rozkazie gen. Tadeusza Komorowskiego „Bora” z 14 sierpnia 1944 r. o udzieleniu pomocy walczącej Warszawie płk Zientarski skoncentrował oddziały w rejonie Szydłowca i Przysuchy. Ze względu na niesprzyjający partyzantce równinny i słabo zalesiony teren, a także duże ryzyko strat własnych po kilku dniach odwołał marsz w kierunku Warszawy. Po powrocie w dotychczasowe miejsca operowania oddziały AK nękały Niemców zbrojnie. Prowadziły działania zaczepne w obronie wsi przed ekspedycjami karnymi oraz walczyły z obławami niemieckimi. Po ustabilizowaniu się frontu we wrześniu 1944 r. Niemcy przystąpili do oczyszczania zaplecza z oddziałów partyzanckich. Jesienią zadali partyzantom wyższe straty, niż sami ponieśli. W obliczu trudnej sytuacji płk Zientarski zdecydował o wygaszeniu akcji zbrojnej w terenie. Oddziały AK zostały częściowo rozproszone i zdemobilizowane. W tym samym czasie pozostającej na zapleczu frontu Brygady Świętokrzyskej NSZ nie dotknęły akcje przeciwpartyzanckie.
W oddziałach partyzantki komunistycznej na Kielecczyźnie około 25 proc. stanowili jeńcy sowieccy. W sierpniu 1944 r. powołano trzy brygady Armii Ludowej, a we wrześniu kolejne dwie. Te ostatnie w dużej mierze tworzyli właśnie jeńcy sowieccy, ponadto zaś dezerterzy z niemieckich oddziałów kolaboranckich. W lecie 1944 r. dzięki zrzutom uzbrojenia oddziały AL były nawet lepiej wyposażone niż akowskie, co przyciągało do nich potencjalnych ochotników. Propaganda PRL przyczyniła się do powstania mitów na temat działalności partyzantki komunistycznej (np. bitwa pod Gruszką). Niewątpliwy sukces partyzantka komunistyczna odniosła jednak na polu dywersji komunikacyjnej. Zwłaszcza w sierpniu i we wrześniu 1944 r. prowadziła akcje dywersyjne na dużą skalę – partyzanci zrywali nawet kilka linii kolejowych dziennie. Tylko w sierpniu 1944 r. oddziały AL zniszczyły bądź wykoleiły 30 transportów, dochodziły do tego ponadto akcje przerwania ruchu czy zniszczenia infrastruktury kolejowej. Podobną skalę działań AL utrzymała we wrześniu 1944 r. W tym okresie relacje między AK a AL rozmówca określił mianem wrogiego zawieszenia broni. Zdarzało się, że żołnierze AK likwidowali pojedynczych partyzantów AL pod zarzutem działalności bandyckiej. Natomiast na niższym szczeblu zdarzały się kontakty i wymieniano się informacjami.
Brygada Świętokrzyska NSZ – formacja nieuznająca zwierzchnictwa AK i Polskiego Państwa Podziemnego – została sformułowana w sierpniu 1944 r. Główne siły partyzanckie skoncentrowała na Kielecczyźnie. Na temat jej działalności – podobnie jak AL – narosło wiele mitów. Na jednostce ciąży zarzut współpracy z Niemcami. Warto pamiętać, że działania antyniemieckie brygada prowadziła, ale tylko na początku koncentracji w sierpniu 1944 r., po czym od września stopniowo one zanikały. Od tego momentu funkcjonowała na zasadzie cichego zawieszenia broni z Niemcami. W tym czasie brygada skoncentrowała się na działaniach wymierzonych w podziemie komunistyczne. Brygada wyznająca zasadę dwóch wrogów – Sowietów i Niemców – w celu uniknięcia rozbrojenia przez Sowietów zamierzała ewakuować się na Zachód. Zrealizować tego planu nie mogła bez współdziałania z Niemcami. Nawiązanie kontaktów było możliwe dzięki oficerowi NSZ. Hubert Jura „Tom” – bo o nim mowa – od 1943 r. współpracował z oficerem SS hauptsturmführerem Paulem Fuchsem. Jako agent Fuchsa odgrywał istotną rolę w niemieckich planach zwalczania polskiego podziemia jego własnymi rękami. Niemcy wykorzystali Brygadę Świętokrzyska do eliminowania podziemia komunistycznego. W połowie stycznia 1945 r. przemaszerowała ona na terytorium III Rzeszy, a następnie do okupowanej Czechosłowacji. Funkcję oficera łącznikowego przy Brygadzie pełnił Paul Fuchs.
Zapraszamy do wysłuchania i obejrzenia rozmowy z Bartoszem Wójcikiem, pracownikiem Muzeum Historii Polski w Warszawie.
Korekta językowa Beata Bińko
