Układ sojuszniczy Polski i Wielkiej Brytanii z sierpnia 1939 r. zapewnił nam pomoc militarną na wypadek ataku III Rzeszy. W tajnym protokole dołączonym do traktatu Wielka Brytania zobowiązała się również do poszanowania integralności terytorialnej Polski. W krótkiej perspektywie czasowej przyczynił się on do opóźnienia ataku na nasze państwo – Adolf Hitler zmienił pierwotny termin z 26 sierpnia na 1 września 1939 r. Przywódca III Rzeszy był wówczas przekonany, że Brytyjczycy nie udzielą Polsce realnej pomocy.

W latach trzydziestych premier Neville Chamberlain realizował politykę appeasementu, zmiana kursu nastąpiła dopiero po zajęciu w marcu 1939 r. Czechosłowacji przez III Rzeszę. Zarówno Londyn, jak i Paryż starały się uniknąć wybuchu wojny. W ostatnim tygodniu sierpnia 1939 r. Wielka Brytania nie wywierała na Polskę żadnych nacisków w sprawie żądań Hitlera – uznawała politykę ministra Józefa Becka za sensowną. Sojusznicy Polski prawdopodobnie nie znali treści tajnego protokołu paktu Ribbentrop–Mołotow z 23 sierpniatego roku. Edward Raczyński – polski ambasador w Londynie – informował ministra Becka o domniemanym podziale stref wpływów przez Hitlera i Stalina. Wiedza ta opierała się jednak na domysłach i plotkach, które krążyły na ten temat. Warto pamiętać, że pakt między III Rzeszą a ZSRR nie wpłynął na brytyjską politykę zakładającą wypełnienie zobowiązań udzielonych Polsce.

W 1939 r. brytyjscy sztabowcy przeszacowali potencjał militarny Polski. Przewidywali, że armia II RP wytrzyma 2–3 miesiące, potem jednak zostanie przez Niemców pokonana. Wielka Brytania obiecała dostawy amunicji, sprzętu wojskowego, a także kredyty w wysokości 8 mln funtów. Ponadto zobowiązała się do zbombardowania terytorium Niemiec. Ostatecznie okazało się, że nie miała realnych możliwości, aby wpłynąć na przebieg kampanii polskiej 1939 r. Z kolei Francja zobowiązała się do podjęcia działań ofensywnych w ciągu 15 dni od wybuchu wojny. Tymczasem francuska doktryna wojenna nastawiała się na obronę, a jej sztabowcy wciąż myśleli kategoriami z I wojny światowej. Ani Polska, ani jej sojusznicy nie przewidzieli tak dynamicznego tempa operacji Wehrmachtu podczas mających wkrótce nastąpić działań wojennych. Zobowiązania francuskie w porównaniu z brytyjskimi były dużo bardziej konkretne. Natomiast wypełnienie polsko-brytyjskiego układu sojuszniczego pod względem militarnym w dużym stopniu zależało od postawy Francuzów.

Po wybuchu wojny Wielka Brytania i Francja 3 września 1939 r. wypowiedziały Niemcom wojnę, co umiędzynarodowiło konflikt, ale Polska nie otrzymała oczekiwanego wsparcia wojskowego. Wobec nieprzygotowania sojuszników do podjęcia ofensywy, z obawy przed dużymi stratami i w przekonaniu o rychłej klęsce Polski, alianci nastawili się na wojnę defensywną i długotrwałą. Wypowiedzenie wojny III Rzeszy przez sojuszników Polski zaskoczyło Adolfa Hitlera i jego otoczenie. Na czele brytyjskiego gabinetu wojennego sformowanego po wypowiedzeniu wojny Niemcom stanął Neville Chamberlain. Znalazł się w nim także Winston Churchill jako Pierwszy Lord Admiralicji. Obecność tego ostatniego budziła obawy Hitlera, uważał go bowiem za podżegacza wojennego. 12 września 1939 r. we francuskim Abbeville spotkali się premierzy, ministrowie spraw zagranicznych i szefowie sztabów Francji i Wielkiej Brytanii. Zadecydowano o podjęciu ofensywy na większą skalę dopiero wiosną 1940 r., a teraz ograniczono się do działań blokadowych, zwłaszcza że Francuzi bardziej obawiali się ataku Włoch niż wojny w Polsce. Władze polskie nie zostały jednak o tych decyzjach powiadomione. Gdy ZSRR zaatakował Polskę, Brytyjczycy nie wysłali na Kreml oficjalnej noty protestacyjnej, choć Chamberlain, przemawiając publicznie, porównał ten czyn do czwartego rozbioru Polski.

W okresie „dziwnej wojny” rzeczywiste działania wojenne prowadziła brytyjska marynarka wojenna – Royal Navy – jako najlepiej wyszkolony element brytyjskich sił zbrojnych. Atakowała okręty niemieckiej Kriegsmarine. Zamiast obiecanych bombardowań terytorium Niemiec (z braku możliwości technicznych brytyjskich bombowców i niechęci do eskalowania konfliktu) brytyjskie lotnictwo zrzucało ulotki. W ten sposób liczono na wzniecenie oporu społeczeństwa niemieckiego przeciw Hitlerowi i wojnie. Warto pamiętać, że początkowo wybuch wojny nie wywołał u przeciętnych Niemców entuzjazmu. Ten pojawił się dopiero po zdobyciu Paryża w czerwcu 1940 r. Ataki brytyjskie nie zmieniły w żaden sposób sytuacji w Polsce. Alianci odrzucili propozycje pokojowe Adolfa Hitlera z 6 października 1939 r., gdy domagał się on uznania podboju Polski.

Nieprzygotowanie sojuszników do wojny pokazała w 1940 r. ofensywa wiosenna III Rzeszy na zachodnią Europę. Po zajęciu Danii i Norwegii armia niemiecka uderzyła na Belgię, Holandię, Luksemburg i Francję. Ta ostatnia została zaskoczona niemieckim atakiem przez Ardeny (upierał się przy nim Adolf Hitler wbrew krytyce tego manewru ze strony jego sztabowców). Po okrążeniu wojsk alianckich i zepchnięciu tysięcy żołnierzy na wybrzeża Francji Brytyjczycy zdecydowali o ich ewakuacji drogą morską. Improwizowana ewakuacja (wykorzystano nawet cywilne łodzie i kutry) uratowała tysiące żołnierzy sił sprzymierzonych przed zniszczeniem. Klęska Francji okazała się ogromnym ciosem, ale Wielka Brytania, od maja 1940 r. rządzona przez Winstona Churchilla, zdecydowała się stawić opór. Powietrzna bitwa o Anglię, która rozpoczęła się pod koniec lipca 1940 r., miała strategiczne znaczenie, gdyż przegrana oznaczałaby dominację Hitlera nad Europą. Zwycięstwo Brytyjczyków – przy wsparciu sił sojuszniczych – umożliwiło dalsze walki i było jednym z przełomowych momentów na drodze do wyzwolenia kontynentu.

Zapraszamy do wysłuchania i obejrzenia rozmowy z prof. Jackiem Tebinką, historykiem i politologiem z Uniwersytetu Gdańskiego.

Korekta językowa Beata Bińko