W pierwszej części dyskusji prof. Igor Hałagida przybliżył informacje o kierowanym przez siebie projekcie naukowym. Jego geneza sięga lat 2013–2014, kiedy w czasie kwerendy w Ottawie natrafił na dokumenty, które umożliwiły ustalenie personaliów ofiar konfliktu polsko-ukraińskiego na obszarze dystryktu lubelskiego Generalnego Gubernatorstwa. Docelowo projekt ten ma dotyczyć ofiar wspomnianego konfliktu po obu jego stronach w czasie okupacji niemieckiej i w okresie powojennym (1939–1947), na całym obszarze jego występowania (Wołyń, Galicja Wschodnia, południowo-wschodnia Lubelszczyzna, Rzeszowszczyzna, część województwa krakowskiego i część Polesia). Mimo propozycji składanych różnym instytucjom zamysł projektu nie zdobył zainteresowania żadnej z nich. Początkowo prof. Hałagida realizował go samodzielnie, pod nazwą „Identyfikacja ofiar konfliktu polsko-ukraińskiego”. Aktualnie jest on realizowany przy współudziale Ukraińskiego Uniwersytetu Katolickiego (UKU) we Lwowie. W jego ramach pracuje pięciu historyków (na podstawie informacji zawartych w internecie ustalono, że są to Myrosław Iwanek [badacz z Toronto], dr Wołodymyr Kovalchuk [pracownik naukowy z Kijowa], dr Andrij Jaremczuk [współpracownik UKU we Lwowie], dr Andrij Bożyk [naukowiec ze Lwowa], Iwan Olchowśkyj), którzy prowadzą badania źródłowe. Dotychczas ukazało się kilka tomów opracowań. Każdy z nich poprzedza wprowadzenie arcybiskupa metropolii Filadelfii Borysa Gudziaka.

Do słów prof. Hałagidy odniósł się dr Mariusz Zajączkowski. Zauważył, że dane opublikowane dotychczas w ramach projektu dotyczą tylko strat po stronie ukraińskiej. Stwierdził też, że w przestrzeni publicznej wokół wspomnianych statystyk zaistniało zjawisko licytacji co do liczby ofiar. Na podstawie udostępnionych danych szczątkowych przekazywano informację o wyższych stratach ukraińskich, niż wskazywał dotychczasowy dorobek polskiej historiografii. Pojawiły się również doniesienia, że przytaczane dotąd dane odnośnie do strat ludności polskiej są zawyżone.

Profesor Hałagida nie odniósł się do tych uwag. Wyjaśnił natomiast, dlaczego jego zespół zaczął od opracowywania strat strony ukraińskiej. Głównym powodem jest brak dotychczas takich badań. W Ukrainie ich nie było, natomiast w Polsce są opracowania dotyczące np. powiatu Cieszanów i wsi Piskorowice. Scharakteryzował też korpusy źródeł archiwalnych, z których korzysta jego zespół, oraz podkreślił znaczenie wykorzystania badań krajoznawczych. Ponadto zwrócił uwagę na trudności w procesie badawczym. Wiążą się one między innymi z tym, że niektóre ofiary są odnotowywane w źródłach dwukrotnie lub nawet trzykrotnie. Wymaga to starannej weryfikacji. Z wypowiedzi kierującego projektem wynika, że wśród ofiar znajdują się nie tylko osoby cywilne, lecz także członkowie podziemia ukraińskiego (w tym ranni). W dotychczasowych wykazach udało się ustalić 28,5 tys. ofiar ukraińskich (z czego 1,5 tys. to ranni).

W granicach dzisiejszej Polski (województwo lubelskie, lwowskie, krakowskie [wrzesień 1939 r.], dystrykt lubelski, dystrykt krakowski [czasy okupacji], województwo lubelskie, rzeszowskie i krakowskie [po 1944 r.]) od września 1939 do 1947 r. zginęło 12 tys. Ukraińców, w tym 2–2,5 tys. członków podziemia.

Doktor Mariusz Zajączkowski przytoczył dane, według których na całym obszarze objętym konfliktem polsko-ukraińskim straty wśród polskiej ludności cywilnej oscylowały między 80 a 100 tys. osób. Z kolei straty wśród ludności ukraińskiej dotknęły około 15 tys. ofiar. Dalej podzielił się swoimi wątpliwościami co do przyjętych przez członków projektu zasad dotyczących typologii sprawców. Przywołał przykłady tzw. niezidentyfikowanych Polaków oraz grup pacyfikacyjnych dowodzonych przez Niemców, Sowietów lub Węgrów, w których byli również Polacy. Straty zadane przez te oddziały członkowie projektu zapisują na konto Polaków. Tym samym zwiększają bilans ofiar o kolejne kilkanaście tysięcy. W związku z tym dr Zajączkowski zadał pytanie, czy przyjęcie tego typu typologii oznacza zaakceptowanie przez naukowców ukraińskich sposobu liczenia ofiar przez tzw. środowiska kresowe, których przedstawiciele przypisują Ukraińcom sprawczość, jeśli byli oni członkami grup pacyfikacyjnych dowodzonych przez Niemców, Sowietów i Węgrów lub partyzantami oddziałów sowieckich. Dotychczas taki sposób liczenia był przez naukowców ukraińskich odrzucany. W odpowiedzi prof. Hałagida odniósł się do szacunków mówiących o stratach wśród polskiej ludności cywilnej, które miały wynieść między 80 a 100 tys. osób. Przypomniał, że szacunki te wprowadził do polskiej historiografii jeszcze na początku lat dziewięćdziesiątych XX w. prof. Ryszard Torzecki. Wysokość strat ludności ukraińskiej szacował na 20 tys. Torzecki zastrzegał, że w przyszłości powinny być one poddane krytycznej analizie przez wspólną komisję polsko-ukraińską. Jak wiadomo, do dzisiaj takowa nie powstała.

Mariusz Zajączkowski doprecyzował dane szacunkowe dotyczące wysokości strat po stronie polskiej. Na Wołyniu zawierać się miały one w przedziale od 40 do 60 tys., z czego udokumentowane jest około 40 tys., a znane z nazwiska blisko 30 tys. ofiar. Na terenach Galicji Wschodniej stanowi to rząd wielkości 30–35 tys., z czego znanych z nazwiska jest około 16 tys. ofiar.

Igor Hałagida wskazał, że z obliczeń poczynionych przez jego zespół wynika, iż straty ludności ukraińskiej na Wołyniu sięgnęły 10 tys. osób, z czego połowa to ofiary „Polaków pod komendą niemiecką”. Ponadto zauważył, że wśród 40–60 tys. ofiar polskich na Wołyniu są również osoby zabite przez policjantów ukraińskich na służbie niemieckiej, a także przez komunistów ukraińskich (Mariusz Zajączkowski dopowiedział, że odsetek zabitych przez nich Polaków ma wymiar marginalny). W Galicji Wschodniej straty ukraińskie to ponad 2,3 tys. osób. Profesor Hałagida podkreślił, że kierowany przez niego zespół stara się jednoznacznie przypisać ofiary konkretnym sprawcom. Z kolei dr Zajączkowski stwierdził, że do ofiar konfliktu polsko ukraińskiego powinny być wliczane tylko osoby, które zostały zabite przez formacje podziemne lub wojskowe obu stron konfliktu, ale niezależne od władz okupacyjnych. Wokół tego zagadnienia ogniskowała się dalsza część dyskusji.

Kolejna odsłona rozmowy poświęcona została konfliktowi polsko-ukraińskiemu na obszarach powojennej Polski. We wprowadzeniu podano dane odnoszące się do okresu okupacji. Według badaczy polskich straty ludności polskiej na terenie dystryktu lubelskiego od jesieni 1939 do lata 1944 r. wyniosły niemniej niż 1,7 tys. osób, w tym 1,5 tys. zginęło wiosną 1944 r. Zdaniem zespołu prof. Hałagidy straty ukraińskie na tym samym terenie i w tym samym okresie sięgnęły 4,2 tys. osób, z czego prawie 3 tys. zostało zabitych wiosną 1944 r. Natomiast jeśli chodzi o okres powojenny, to zgodnie z ustaleniami badaczy polskich straty ludności polskiej po lipcu 1944 r. wyniosły niemniej niż 3–4 tys. osób. Według zespołu prof. Hałagidy straty ukraińskie w tym samym okresie przekroczyły 7 tys. osób (bez strat zadanych przez podziemie ukraińskie), w tym niecałe 2 tys. to członkowie formacji podziemnych.

Diagramy, które ilustrują rozmowę, zawierają szczegółowe dane dotyczące sprawstwa. Kluczową rolę w deeskalacji konfliktu, a tym samym ograniczeniu strat po obu stronach, odegrało zawarcie porozumienia wiosną 1945 r. na Lubelszczyźnie i w północnej części województwa rzeszowskiego między polskim podziemiem poakowskim a nacjonalistycznym podziemiem ukraińskim.

Wydaje się, że główną kontrowersję wśród dyskutantów wywoływała przyjęta metodologia badań w odniesieniu do klasyfikacji sprawców zbrodni na cywilach, zwłaszcza gdy sprawcami byli Ukraińcy lub Polacy działający w formacjach paramilitarnych, policyjnych i wojskowych podporządkowanych niemieckim lub sowieckim władzom okupacyjnym. Obaj rozmówcy zgodzili się, że należy kontynuować badania służące imiennej identyfikacji i godnego upamiętnienia wszystkich ofiar konfliktu narodowościowego.

Zapraszamy do obejrzenia dyskusji moderowanej przez dr. Roberta Chudzika, Historia BEZ KITU, w której uczestniczyli prof. Igor Hałagida z Uniwersytetu Gdańskiego oraz dr Mariusz Zajączkowski z Instytutu Studiów Politycznych Polskiej Akademii Nauk i Wojskowego Biura Historycznego.

Korekta językowa Beata Bińko